w

Nasz związek zniszczyły jego dzieci

REKLAMA

Hania na własnej skórze przekonała się, że związek z dzieciatym facetem bywa trudny. Nigdy wcześniej nie pomyślała, że przez potomstwo z poprzedniego małżeństwa, jej relacja przejdzie kryzys. – Miałam naprawdę dobre intencje i chciałam zaprzyjaźnić się z jego córkami. Niestety nie wyszło – przyznaje smutno.

REKLAMA
nastolatki, dziewczyny
fot. unsplash.com

Kozioł ofiarny

Kiedy Hania poznała Tadeusza, on finiszował już swoją sprawę rozwodową. Związała się z nim dopiero, kiedy oficjalnie był już wolnym człowiekiem. – Nie chciałam, żeby jego była żona albo córki miały pretekst i myślały, że to ja rozbiła rodzinę – mówi. Niestety, choć nikt nie powinien mieć jej nic do zarzucenia, stała się kozłem ofiarnym.

Wszystko na „nie”

Na początku Hanna rzadko spotykała się z dziećmi ukochanego. – Widziałam, że dziewczynkom nie jest łatwo pogodzić się z nową sytuacją. Nie chciałam się narzucać. Kiedy jednak zamieszkałam z Tadkiem, stało się naturalne, że Oliwka i Wiktoria będą u nas bywać i mnie widywać.

REKLAMA

Kobieta nie chciała przekupywać dzieci, ale robiła, co mogła, by chociaż trochę im się przypodobać. – Pytałam koleżanki, co lubią ich nastoletnie dzieci, żeby mieć jakiś temat do rozmów. Gotowałam to, co lubią. Starałam się organizować sobie czas, kiedy one były z ojcem, żeby miały go dla siebie – wylicza. Niestety jej dobre chęci nie zostały przychylnie przyjęte.

REKLAMA

Bezczelne

Większość nastolatków buntuje się i ściera z rodzicami. Oliwia i Wiktoria obrały Hannę za cel ataków swoich buntów. Pyskowanie, trzaskanie drzwiami i inne drobne wybryki były na porządku dziennym. – Wiem, że nie jestem osobą do wychowywania ich, ale jakieś granice próbowałam postawić. Chciałam wyegzekwować też, że kiedy są u nas powinny chociaż odnieść po sobie naczynia do zmywarki czy włożyć buty do szafki – żali się Hanna. Nastolatki nie tylko nie stosowały się do próśb, ale i robiły złośliwie dodatkowy bałagan. Do tego dochodziło obraźliwe odzywanie się i trzaskanie drzwiami.

Macocha

– Najgorsze były zmyślone historie, które opowiadały matce – wspomina Hanna. – Opowiadały jej, że się nad nimi psychicznie znęcam, nie pozwalam im spędzać czasu z ojcem i zmuszam do prac domowych ponad ich siły. Matka dzwoniła do Tadeusza z awanturą. Bolało mnie, że nie wierzy w moją wersję, tylko bezkrytycznie przyjmuje słowa córek. Czułam się jak najgorsza macocha z bajki – zwierza się kobieta.

Rozstanie

Hanna i Tadeusz zaczęli się sprzeczać dosłownie o wszystko. Punktem zapalnym zawsze były córki. – Zaczęłam mieć wrażenie, że on też zaczął myśleć o mnie jako zazdrosnej i podłej pindzie – opowiada Hanna. – Nie było dnia, nawet jak dziewczynek u nas nie było, bez kłótni o nie – dodaje. W końcu kobieta postanowiła się wyprowadzić. – Zobaczymy, czy to uratuje naszą relację. Niestety nie było innego wyjścia – podsumowuje.

 

REKLAMA

 

jak zaakceptować siebie i innych

Jak zaakceptować siebie i innych? O akceptacji i samoakceptacji

Czy mówić partnerowi o swoich eks?