w

Jak zaakceptować siebie i innych? O akceptacji i samoakceptacji

Polub puder.pl na Facebooku     

Odpowiadając na pytanie, jak zaakceptować siebie i innych, powinniśmy w pierwszej kolejności wyjaśnić, czym akceptacja jest, a czym nie jest. Wbrew pozorom łatwo popaść w pułapkę, sądząc, że akceptujemy, godząc się na wszystko i przyjmując z otwartymi ramionami każde zdarzenie w naszym życiu. Natomiast właściwe rozumienie i praktykowanie akceptacji czy też samoakceptacji może być kluczem do poprawy naszych relacji z sobą i innymi.

jak zaakceptować siebie i innych
Fot. Pexels.com

Po co i jak zaakceptować siebie?

Czy samoakceptacja polega na tym, że postanawiamy nic w sobie i w swoim życiu nie zmieniać w imię wewnętrznej zgody? Bynajmniej. Załóżmy, że denerwuje nas nasza tendencja do prokrastynacji. Albo fakt, że nie możemy wspiąć się na drugie piętro bez zadyszki. Idea źle rozumianej samoakceptacji nie może nam uniemożliwiać zmiany na lepsze, dla naszego dobrostanu psychicznego i fizycznego.

Starajmy się najpierw przyznawać, stwierdzać, a dopiero potem przystępować do oceny. Odpowiedz sobie na pytania, czy to jest coś, co chcesz i możesz zmienić oraz po co masz to robić. Rozważ, czy zmiana faktycznie cię uszczęśliwi.

W samoakceptacji kluczowa jest równowaga. Należy znaleźć złoty środek między tym, co naprawdę utrudnia nam życie i czego nie chcemy akceptować, a tym, co jest tylko jakimś pojedynczym aspektem, ale rzutuje na całokształt naszej samoakceptacji.

Jak zaakceptować innych… poprawnie?

jak akceptować siebie i innych
Fot. Pexels.com

Podobnie ma się sprawa z akceptacją innych. Czy polega ona na powstrzymywaniu złości spowodowanej czyimś zwyczajem czy cechą charakteru? Bywa, że ktoś nas denerwuje, zwracamy mu wielokrotnie uwagę, ale to na nic. Po prostu taki jest i tyle. Przychodzi nam do głowy, że powinniśmy go akceptować takim, jaki jest, bo na siłę go nie zmienimy. Tyle, że to nie zmienia faktu, że jego zwyczaje działają nam na nerwy.

Tutaj też powinniśmy sięgnąć po złoty środek. Po pierwsze, warto spróbować po dobroci, bo ktoś może faktycznie chcieć dla nas skorygować swoje zachowania. Po drugie, jeśli to jest silniejsze od niego, mamy dwa wyjścia. Albo uznajemy, że relacja z nim jest dla nas ważna z innych powodów i zalety tej osoby stanowczo przyćmiewają jej wady – wtedy staramy się jakoś dostosować. Albo wręcz przeciwnie, ale wtedy zamiast się zżymać, zdecydowanie lepiej będzie ograniczyć relację.

kim dla niego jestem

Kim dla niego jestem czyli świadomość miejsca w życiu partnera

nastolatki, dziewczyny

Nasz związek zniszczyły jego dzieci