w

Bałam się, że mama coś sobie zrobi po rozstaniu z tatą. Nie wiedziałam, jak jej pomóc…

REKLAMA

Zawsze mi się wydawało, że moi rodzice tworzą bardzo udane małżeństwo. Nie pamiętam awantur czy toksycznej atmosfery. Z perspektywy dorosłej osoby mogę powiedzieć, że byliśmy bardzo fajną rodzinką. Rodzice sporo czasu spędzali razem. Pielęgnowali ogród, jeździli na zakupy, oglądali telewizję. Tata więcej czasu spędzał co prawda w warsztacie, a mama w kuchni, ale przecież to typowy model w wielu domach. Nie uważam, że było coś w tym złego. Wręcz przeciwnie. Nie spodziewałam się jednak, że sprawy tak się potoczą…

REKLAMA
Smutna kobieta
Fot. Unsplash.com

Mama leżała zapłakana w sypialni

Nie mieszkałam już wtedy w domu rodzinnym. Studiowałam w oddalonym o około 100 kilometrów Krakowie. Często przyjeżdżałam na weekendy. Pamiętam, jak w piątek po południu weszłam do domu. Zdziwił mnie ogromny bałagan – rodzice zawsze dbali o porządek. Nie mogłam znaleźć rodziców. Udałam się do sypialni i znalazłam tam zapłakaną mamę. Okazało się, że kilka godzin wcześniej tata powiedział jej, że się zakochał i odchodzi do innej kobiety.

Nie mogłam zrozumieć tej sytuacji. Od razu zadzwoniłam do ojca dopytując go o to, co się stało. Tata niestety potwierdził ten scenariusz. Przeprosił mnie, ale też zaznaczył, że to nie moja sprawa. Dał mi do zrozumienia, że za parę dni przyjedzie po rzeczy. To był dla mnie szok. W emocjach rzuciłam słuchawką i natychmiast zajęłam się mamą. Było z nią bardzo źle.

REKLAMA

Nie miałam wyjścia – musiałam normalnie żyć

Przez kilka dni praktycznie nie jadła i nie piła. Wmuszałam w nią wodę. Na nic zdały się rozmowy z jej przyjaciółką, którą poprosiłam o odwiedziny. Mama nie chciała też udać się do psychologa. Okropnie było patrzeć na to cierpienie. Kolejne tygodnie nie były lepsze. Potem miesiące. Nie wiedziałam, jak jej pomóc i bałam się zostawiać ją samą. Nie miałam jednak wyjścia. Po jakimś czasie musiałam przecież normalnie żyć.

REKLAMA

Dziś mijają 2 lata od wyprowadzki taty. Mama dochodzi do siebie, ale nadal jest przygnębiona. Mam nadzieję, że w końcu zdecyduje się na terapię. Tylko w tym widzę szansę.

REKLAMA

Zobacz także: Nasz związek zniszczyły jego dzieci. 

jak rozwijać związek

Jak rozwijać związek w odpowiednim tempie? Ani za szybko, ani za wolno

smutna dziewczyna

Zostawił ją nagle, bez powodu, a potem równie nagle wrócił